Pierwsza taka wycieczka   Leave a comment

Kiedy jesteś uczniem szkoły podstawowej wszystko wydaje się być jedną wielką przygodą, bez względu na to czy jest to droga do szkoły, czy szkolna wycieczka. Sądzę, że wszyscy pamiętają drobne wypady edukacyjne organizowane przez panią wychowawczynię albo pana wychowawcę. W większych miastach jedną spośród nich było zwiedzanie oczyszczalni ścieków. Pamiętam, że nikt z początku nie był chętny, by właśnie tam spędzić czas wolny od zajęć szkolnych. Jednak trzeba było to zrobić, bo tak kazała pani i koniec, kropka. Z reguły okazywało się, że w gruncie rzeczy wycieczka kończyła się świetną zabawą, a w oczyszczalni wcale nie czuć było nieprzyjemnych zapachów! Co prawda pewne obawy mogła budzić dziwna barwa wody i skomplikowany mechanizm urządzeń, ale dla chłopców był to prawdziwy raj, szczególnie pokój kierowniczy, gdzie znajdowało się pełno przełączników, przycisków i migających światełek. Ja jednak nie uważam, żeby wycieczka do oczyszczalni ścieków była tak interesująca i pasjonująca, tak naprawdę wcale nie nazwałabym ją wycieczką. Moim zdaniem najbardziej zadziwiająca była lekcja w kwiaciarni. Tam to po raz pierwszy widziałam tyle pięknych kwiatów w jednym miejscu! I pracowało tam naprawdę sporo ludzi, tym bardziej, że to tu była jedyna kwiaciarnia internetowa. Właśnie wtedy zdecydowałam, że swoje życie zawodowe poświęcę kwiatom, zupełnie tak, jak właścicielka tej firmy. Wydawało mi się, że nie ma nic piękniejszego niż możliwość uszczęśliwiania innych swoją pracą. A właśnie takie pozytywne uczucia widziałam na twarzy osób, które wychodziły z kwiaciarni z wiązanką ślicznych kwiatów, by podarować je jakiejś bardzo ważnej dla nich osobie. Teraz, gdy zrealizowałam już swój plan i jestem sama sobie panią we własnej kwiaciarni, planuję też rozszerzenie usług. Myślę, że kwiaciarnia internetowa mogłaby mi w tym pomóc, a i ja poczuję się jeszcze lepiej wiedząc, że nawet pomimo sporych odległości moje kwiaty będą przekazywać wyrazy miłości, tęsknoty, pełne będą prawdziwych uczuć, a także obietnic.

Pomoc pilnie potrzebna   Leave a comment

W zeszłym roku popełniłem straszną gafę, która o mały włos a doprowadziłaby do strasznej tragedii. Było to w urodziny mojej żony. Naturalnie, jak to u mężczyzn bywa, nie mam głowy do dat, jubileuszy i tym podobnych. Ale niejednokrotnie już musiałem wysłuchiwać długich narzekań żony na mój brak troski i słów, że jej nie kocham, więc z czasem przyswoiłem sobie kilka podstawowych dat. Do jednych z nich należała właśnie data urodzin mojej wybranki. Odpowiednio wcześnie rozejrzałem się za prezentem, który wyraziłby moją wielką miłość. Wybór był niezwykle trudny, bo, jak wiadomo, gust mężczyzn od kobiecego różni się diametralnie. Nie mniej żona wyedukowała mnie w tej materii całkiem nieźle, więc pokusiłem się o samodzielny wybór prezentu, nie prosząc o pomoc ani siostry, ani pani ekspedientki. Patrząc na te wszystkie śliczne rzeczy szybko doszedłem do wniosku, że i moja kobieta byłaby nimi zachwycona. Zdawało mi się jednak, że szczególnie przypadłby jej do gustu zwiewny, zielony (a raczej oliwkowy), jedwabny szal. Wydałem na niego całkiem sporo, sądziłem więc, że marka musi być naprawdę dobra. Byłem tak dumny z tego zakupu, że całkowicie zapomniałem o tym, że miałem zrobić jeszcze coś. Ponieważ żyłem wtedy w błogiej nieświadomości o istnieniu tego faktu, nic nie przyćmiewało mojej radości. Dopiero gdy przestąpiłem próg domu i zobaczyłem żonę oklejającą coś ozdobnym papierem uzmysłowiłem sobie, że to nie tylko dzień jej urodzin, ale także rocznica naszego ślubu! Musiałem ratować sytuację. Wtedy do głowy przyszła mi jedna myśl: kwiaty przez Internet. Dając małżonce prezent wspomniałem jedynie o dniu jej święta, co zauważyła, szczególnie wtedy, gdy wręczała upominek i dla mnie. Byłem zdruzgotany z powodu swojej gafy. Na szczęście w tej chwili pod dom podjechał samochód dostawczy, a kurier skierował się prosto do naszych drzwi. Powiedział, że kwiaty przez Internet przepraszają za spóźnienie i wręczył mojej żonie najbardziej zjawiskowy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek widzieliśmy. Małżonka była szczęśliwa, a ja uratowałem swoją skórę dzięki pomocy kwiaciarni.

Pewnego słonecznego dnia   Leave a comment

Gdy byłam mała marzyłam o tym, że pewnego dnia przystojny i szlachetny chłopiec, właściwie książę z bajki, przybędzie po mnie, zdobędzie i poniesie do krainy szczęścia i radości. Dziś brzmi to nieco żenująco, ale chyba prawie każda dziewczynka miała nadzieję na spełnienie tych baśniowych marzeń. One były tak piękne, że nie sposób było zapomnieć o tych wyśnionych, wyimaginowanych chwilach, które miały nastąpić. Jednak, jak to w życiu po prostu bywa, rzadko kiedy takie senne marzenia mogą się ziścić. Trzeba więc żyć tu i teraz, a nie w dziecięcych wyobrażeniach. Nie mniej wszystkie bajki, szczególnie te Disneya, są do dziś odpowiedzialne za to, że mam wysokie wymagania względem mężczyzn. I naprawdę nic na to nie poradzę. Powinni być zabawni, troskliwi, romantyczni, kochający, starający się o nas tak, jakbyśmy były jedynymi istotami na świecie. A przecież wszyscy teraz wiedzą, że takie zachowania są już dawno wykluczone z obecnie powszechnie obowiązującego kanonu. Nie zostało mi więc nic innego jak pogodzić się z tym, że księcia księciem nigdy nie znajdę. Pewnego słonecznego dnia, siedząc na ławce w parku, gdy czekałam na zajęcia, obok przysiadł pewien starszy pan. Zaczęliśmy rozmawiać, zupełnie, jakbyśmy się znali od wieków. Choć pogawędka była bardzo miła, musiałam ją zakończyć, bo zbliżał się czas następnych wykładów. Jeszcze kilkakrotnie spotkałam tego uprzejmego pana, aż w końcu pewnego razu przyszedł do parku wraz ze swoim wnukiem. Chłopak ten okazał się równie serdeczny jak jego dziadek, był doskonałym rozmówcą. O mały włos, a zapomniałabym wrócić na zajęcia. Wtedy też na wykładzie pojawiła się poczta kwiatowa z bukietem dla mnie. Byłam zachwycona! Już myślałam, że ten facet to właśnie mój ideał. Jeszcze kilka razy powtórzyła się taka sytuacja. Już wykładowca nie zwracał uwagi na kuriera. Bukiety były naprawdę śliczne, domyślam się, że poczta kwiatowa zarobiła na nich całkiem sporo. A ja byłam szczęśliwa, bo znalazłam swego wyśnionego księcia z idealnej bajki, żyjącego tu i teraz.

Posted June 20, 2011 by kwiaciarniawnecie in Poczta Kwiatowa

Tagged with ,

Oto moje CV   Leave a comment

Ponieważ pochodzę z rodziny, w której, jak to mówią, nigdy się nie przelewało, już od rozpoczęcia gimnazjum trzeba było godzić naukę z pracą dorywczą, żeby mieć czy to na własne, drobne wydatki, czy na książki, ubrania i wyjścia do teatru z klasą. Jeśli akurat udało mi się naprawdę dobrze zarobić, to zdarzało się nawet, że dokładałem się do zapłaty rachunków. Moi rodzice byli za to niezmiernie wdzięczni, zresztą, a też czułem się szczęśliwszy. Będąc najstarszym dzieckiem czułem także taki ciężar odpowiedzialności na sobie, oczekiwań i poczuwałem się do opieki nad rodzeństwem. Dlatego nigdy nie leniuchowałem, brałem każdą robotę, jaka wpadła w ręce, jeśli tylko stawka była całkiem przyzwoita. I tak się złożyło, że mając piętnaście lat, rozpocząłem pierwszą pracę. Polegała ona na roznoszeniu ulotek, reklam i gazet na różne osiedla miasta. Czasem była to reklamówka jakiegoś sklepu, czasem lokalna gazetka z informacjami, przeważnie propagującymi genialną działalność władzy miasta. Ale zdarzały się czasem i ciekawe ulotki, mnie zaś interesowały zwłaszcza te, w których były talony ze zniżkami. Pomimo tego, iż nie uważałem, że ta praca jest zła, zmieniłem ją – z prostego powodu, dla większej wypłaty. Zostałem pracownikiem pizzerii, dowodziłem te smakołyki na skuterze, który sponsorowała firma. Stawka była w porządku, godziny pracy elastyczne, więc nie było na co narzekać, tym bardziej, że nieraz dostawałem też spore napiwki. Jednak było coś, co mi w tym całym interesie naprawdę przeszkadzało. Bo czy to skwar, czy ulewa, musiałem na tym skuterze pokonywać spore odcinki, żeby dostarczyć pizzę. W końcu, gdy tylko nadarzyła się okazja zmiany, odszedłem. Zatrudnienie znalazłem przez agencję, która sama mnie znalazła. Wciąż dowożę zamawiany towar, ale jest to poczta kwiatowa. Jako kurier tej firmy mam samochód i niczym martwić się nie muszę. Co więcej, poczta kwiatowa to świetna sprawa, patrzę, jak ludzie, zwłaszcza kobiety, cieszą się z prezentu. Ta radości i mnie podnosi na duchu. Lubię tę pracę.

Posted June 20, 2011 by kwiaciarniawnecie in Poczta Kwiatowa

Tagged with

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.